Kim jest Żaneta?

Nie chcemy być sztampowi i mówić, że to Żaneta kręci głową Wojtka. To zbyt oklepane i pewnie w wielu sytuacjach mija się z prawdą. Pewnym jest jednak, że to wspaniała partnerka i kompan. Głowa pełna kolorowych pomysłów. Człowiek konkretny, decyzyjny, ale i niezwykle sympatyczny. Żaneta ma duszę artysty, a skórę nosorożca. Takie połączenie pozwala na kreowanie przez nią niesamowitych wzorów Nessi, które później w konfrontacji z bezwzględnym światem, mają szansę utrzymać się na powierzchni przez wiele sezonów.

Chcesz poznać ją bliżej?

Zapraszamy do lektury.

NESSI: Zdradź nam tajemnicę - czy jesteś od samego początku powstania Nessi?

ŻANETA: Od samego początku nie, ale odkąd zaczęliśmy produkować ciuchy - już tak. Nessi działało już wcześnej, chłopaki sprzedawali skarpetki. Początkowo we trójkę, a po podziale został Norbert i Wojtek. No i w między czasie związałam się z Wojtkiem i powoli, naturanie sama zaczęłam się bardziej angażować.

NESSI: Czyli mamy szansę spotkać Cię w firmie na co dzień?

ŻANETA: Nie. Ja nie pracuję dla Nessi. Mam swój, rodzinny biznes, a w między czasie pomagam.

NESSI: Czy ta pomoc wynika z Twojego wykształcenia?

ŻANETA: Skończyłam zarządzanie zasobami ludzkimi...

NESSI: (uśmiech) Czyli wykorzystujesz to w Nessi?

ŻANETA: Trochę tak. Pomimo, że była to tylko teoria, to zawsze się trochę szkoły przemyca.

NESSI: Jakie są zatem konkretnie Twoje zadania? Wojtek jest twarzą, wymyśla wzory, Norbert siedzi przy komputerze...

ŻANETA: No wzory wymyślam ja (śmiech).

NESSI: Tylko Ty? (uśmiech).

ŻANETA: No... konsultujemy (uśmiech). Mamy swoją grupę, robimy burzę mózgów, ale na przykład przy obecnej kolekcji (przyp. red. Jesień/Zima 2019/20) większość wzorów jest mojego autorstwa.

NESSI: Skąd czerpiesz pomysły?

ŻANETA: Oj różnie... to są różne inspiracje. Zazwyczaj przeglądam bardzo dużo prasy, interesuję się modą... magazyny modowe, różne portale. I tak później w głowie coś z tego się wszystkiego wykluwa.

NESSI: Norbert wspomina, że w całości planowania nowej kolekcji jest bardzo dużo statystyki. Analizy, w którym kierunku idzie dany trend...

ŻANETA: Tak! Staramy się też przewidzieć trendy. Żeby wszystko było modne kolorystycznie, pasowało jedno do drugiego. Nie robimy tak, aby każda kolekcja była inna - zupełnie z innej bajki. Właśnie dlatego, aby można było sobie kupić tylko część, która spasuje się z tym, co już jest w szafie.

NESSI: Aby była kontynuacja?

ŻANETA: Tak jest dużo łatwiej. Bo masz na przykład legginsy i możesz sobie dokupić tylko górę i wszystko będzie fajnie wyglądać. Można podobierać coś z każdej kolekcji. Bardzo dużo dziewczyn robi ciekawe stylizacje.

NESSI: A tak od samego środka - masz pomysł, przejrzałaś gazety, podobają Ci się przykładowo - Paprotki. Co dalej? Bierzesz kredki, rysujesz na kartce, w programie graficznym...?

ŻANETA: Paprotki chodzą mi po głowie gdzieś około 3 lat. Zawsze te paprotki mi się bardzo podobały. Tworzenie wzoru, tego etapu końcowego polega na tym, że zlecamy rysowanie osobom z zewnątrz, z wykształceniem plastycznym. Ja rzucam pomysł i robię szkic. Niestety nie potrafię rysować, ani malować, więc musi to zrobić ktoś za nas.

NESSI: A jesteś... wredna? (śmiech). Ktoś narysuje, a Ty mówisz prosto w twarz: “nie tak to sobie wyobrażałam”!

ŻANETA: Tak (uśmiech). Jest bardzo dużo poprawek. Ostatnio mieliśmy tatuatorkę, która rysowała paprotki. Maski również, ale ze wskazaniem co konkretnie i jak to ma wyglądać.

NESSI: Gdy ktoś nie siedzi w Nessi, to chyba ciężko wejść w ten świat?

ŻANETA: Tak, ale ja zawsze robię szkic. Taki koślawy, wiadomo, na tyle na ile potrafię. Dobieram wszystkie kolory. Potem ona to rysuje, ja to poprawiam jeszcze u siebie w programie, potem znowu to wraca, itd., itd. Aż skończymy i będzie efekt taki, o jaki chodziło. Całość przechodzi też przez grafika. To jest długi proces.

NESSI: Zatem ile on trwa - od pomysłu do...?

ŻANETA: Takie – pół roku. Także teraz będziemy już zaczynać kolejną kolekcję.

NESSI: A jak sytuacja wygląda, gdy masz swój wzór i okazuje się, że na bluzce wygląda on pięknie, ale już na legginsach się “rozjeżdża”? Odrzucacie go, mimo wszystko?

ŻANETA: Różnie to bywa. Czasem da się to dostosować i wszystko fajnie wygląda. A czasem kończy się śmiercią wzoru.

NESSI: Dużo jest takim pomysłów, które wydają się fantastyczne, a tu jednak odpadają? 90 do 10?

ŻANETA: Tak, tak to wygląda.

NESSI: Przy tworzeniu kolejnych kolekcji staracie się wracać do tych odrzuconych wzorów, jakoś je udoskonalić i spróbować je jednak przemycić?

ŻANETA: Zazwyczaj tak mówimy, że dany wzór nie wchodzi w danym sezonie, więc go zostawimy na następny. Ale potem są już nowe pomysły i nie wracamy do tego w ogóle. Już nam się nie wydaje taki fajny, jak wydawał się rok temu. Staramy się być coraz lepsi, z sezonu na sezon.

NESSI: Jak się czujesz, jakie to uczucie, gdy przyjeżdżasz na targi (przyp. red. Festiwal Biegowy Krynica-Zdrój) i widzisz reakcję Klientów na swoje dzieło?

ŻANETA: Trudno to nazwać, ale to jest trochę strach, obawa, że się nie spodoba, że zostanie odrzucone.

NESSI: I jak jest?

ŻANETA: ... (uśmiech)... podoba się. Jest bardzo fajnie.

NESSI: A który wzór tego sezonu stał się najbardziej atrakcyjny?

ŻANETA: Myślę, że nowa Mosaica i Paprotki, ale te w wydaniu ciemniejszym, ze złotymi maskami.

NESSI: Tutaj w Krynicy.

ŻANETA: Tak, bo to czasami bywa przekornie. Co innego podoba się tu w Krynicy, a potem okazuje się, że jest różnie.

NESSI: Z czego to może wynikać?

ŻANETA: Nie wiem (uśmiech). Preferencje Klienta.

NESSI: No dobrze. Zajmujesz się wzorami i co dalej?

ŻANETA: Organizuję też wyjazdowe sesje zdjęciowe. Teraz dopiero wróciliśmy z Alp i sesji Jesień/Zima, a zaraz rozpoczynamy pracę do kolejnej. Już mam w głowie pare miejsc. Teraz muszę usiąść przed komputerem i poszukać konkretnej lokalizacji.

NESSI: Czy znowu będziesz celowała w Alpy czy jednak chciałabyś nas czymś zaskoczyć?

ŻANETA: Teraz będzie zupełnie co innego, ale tego nie zdradzę (śmiech).

NESSI: Na obecny wyjazd zdjęciowy pojechała Was 6-tka. Czy to idealny i wystarczający skład?

ŻANETA: Jest idealny. Wszyscy jesteśmy bardzo zgrani, mamy naprawdę fajną ekipę. Nie ma kłótni, spięć, jesteśmy dobrani charakterem.

NESSI: Jak wygląda praca na miejscu? Setów do obfotografowania jest cała masa. Ciężko to sobie wyobrazić. Jaką masz na to metodę?

ŻANETA: Wiele osób to przeraża (uśmiech). Jest tego dużo, ale mam na to patent. Rozpisuję wszystko na kartkach.

NESSI: Gdy masz 400 setów w jeden dzień – masz 400 kartek (uśmiech)?!?

ŻANETA: Mam swój sekret, jak to zrobić, żeby się nie pogubić (uśmiech). Jest mi też łatwiej, bo tworzę wzory od początku. Przy powstawaniu kolejnego wiem zatem, co z czym będzie się łączyć i do czego będzie pasować. Później z głowy mogę wypisać całą tę kartkę. Jak we wszystkim, gdy ma się już pewne doświadczenie – wszystko idzie dużo łatwiej.

NESSI: Każdy produkt występuje na sesji w kilku układach, połączeniach...

ŻANETA: Tak, określam już wcześniej (przed sesją) ile setów będzie na dany dzień. Pakuję je wszystkie razem. Gdy przyjeżdżamy na miejsce i jest ogromne zmęczenie po podróży, mam już wszystko gotowe.

Teraz jest czas, żeby się zrelaksować, zobaczyć zaplanowane miejscówki - na żywo, czy rzeczywiście okolica jest taka, jak pokazali w internecie. Bo... to różnie bywa. Coś, co jest piękne na zdjęciu może się okazać, że nie jest tak ładne w rzeczywistości. Więc to musimy zwerysfikować w dzień 1, zaraz po przyjeździe. No i na drugi dzień, zawsze o wschodzie słońca robimy najpiękniejsze zdjęcia. Potem, po całym dniu sesji, gdy wszyscy mają wolne, ja siedzię, rozkładam wszystko na nowo na dzień następny (śmiech).

NESSI: Co się dzieje z ubraniami wykorzystanymi w sesji?

ŻANETA: One zostają. Jako perełki. Wszystko jest posegregowane, pokatalogowane. Dla potomnych, jako pamiątka (śmiech).

NESSI: Skąd główny wzór Nessi, który przewija się na wielu ubraniach? Ten, który jest tłem do wszystkiego.

ŻANETA: Gdyby się przyjrzeć, to tu jest wszystko. Jest nasza Mosaica pierwsza (ten kwiatuszek), są koty, sowa i znaczek Nessi.

NESSI: Ten układ stworzył się z czasem?

ŻANETA: Tak, bo każdy ten element pochodzi z którejś kolekcji.

NESSI: Czy będziecie tu coś jeszcze zatem dodawać? Gdy pojawi się kolejny magiczny wzór?

ŻANETA: Zobaczymy. Nie wiem co będzie dalej. Na razie ten układ się bardzo spodobał. Więc kontynuujemy. Co będzie w przyszłości – nie wiem. Ale na pewno będziemy coś zmieniać. Zobaczymy.

NESSI: Na koniec – wracając do Wojtka... jak się współpracuje z osobą, z którą żyje się na co dzień i pracuje w firmie?

ŻANETA: My na co dzień ze sobą nie pracujemy. Ja bardziej zdalnie. Komunikujemy się za pomocą internetu. Każdy idzie do swojej pracy. Zachowana jest higiena (uśmiech). Jedynie tak, co pół roku, siadamy razem. Ale dobrze nam się współpracuje. Wiadomo są konflikty, każdy musi mieć swoją rację. Oboje mamy ciężkie charaktery. Ale jakoś się dogadujemy.

NESSI: Wojtek jest roztrzepany, a Żaneta go układa na właściwe tory?

ŻANETA: Jestem trochę taka. Dla mnie praca to praca, a później możemy się bawić.

NESSI: I tym optymistycznym akcentem dziękuję bardzo za rozmowę.

ŻANETA: Dziękuję!

 

 

Add a comments

Fields marked (*) are required