Kim jest Kana?

llalala


NESSI: Każdy, kto poznał Nessi, poznał też Kanę. Skąd się TU znalazłaś (śmiech).

KANA: Z łapanki (śmiech). Wiesz co, to może ja zacznę troszeczkę z innej strony. Na biegu kupiłam swoje pierwsze legginsy Mosaikę i Wojtek zaprosił mnie do Kolorowej Drużyny Nessi. Przyszłam do grupy i się tu zadomowiłam. Kręciłam filmiki, testowałam ciuchy, zimowe legginsy i po jakimś czasie Wojtek do mnie zadzwonił czy napisał ... już nie pamiętam (uśmiech) i – zaproponował mi pracę.

NESSI: To było dawno?

KANA: Byłam wtedy na macierzyńskim i stanęłam przed dużym dylematem. Miałam wrócić do pracy, ale już - do nowej. To było dla mnie mega stresujące. Miałam robić całkowicie coś nowego. Długo myśłałam, ale stwierdziłam – spróbuję! Jak się nie sprawdzę, to najwyżej zrezygnuję. No i tak zostałam (uśmiech). Już mija rok, jak pracuję w Nessi. Gdy ekipa była rok temu w Krynicy na Festiwalu Biegowym, ja zaczynałam u nich pracę.

NESSI: Wojtek od razu miał przygotowane dla Ciebie stanowisko marketingowca czy powoli wszystko się krystalizowało?

KANA: Tak. Docelowo miałam pracować w marketingu, ale oboje nie wiedzieliśmy czy się sprawdzę. Nie da się tego przewidzieć. I ten proces sobie trwa, wdrażam się. Cały czas wiele uczę się, a Wojtek jest świetnym nauczycielem. Bardzo mi pomaga.

NESSI: Zatem czym zajmujesz się w Nessi?

KANA: Wszystkim (śmiech). Social Media i Marketing. Kontaktuję się ze Sponsorami biegów, z Influenserami. Ogarniam akcje marketingowe...

NESSI: Czy Wojtek daje Ci wolną rękę czy jednak cały czas czuwa i koniec końców musi być tak, jak On chce? (uśmiech)

KANA: To jest tak – “Kana masz wolną rękę, ale... zróbmy to taki tak” (śmiech). Wojtek ma zawsze ostatnie słowo, aczkolwiek czasami decyzyjność przerzuca na mnie. Chociaż wolę, gdy czuwa i mnie kontroluje.

NESSI: Czujesz się wówczas bezpieczniej?

KANA: Tak, ale niestety coraz częściej słyszę “Kana – Ty decyduj!” (śmiech).

NESSI: Jak wygląda siedziba Nessi?

KANA: Siedzibę mamy w Kętach. Niedawno przenieśliśmy się na piętro (uśmiech), bo do tej pory wszystko mieliśmy na jednym poziomie – magazyn i biura. Teraz ja, Wojtek i Norbert jesteśmy na górze, mamy tu też showroom. Jest dużo łatwiej, jest więcej przestrzeni. Każdy z nas ma swoje miejsce, jest też większa prywatność.

NESSI: Jaka atmosfera panuje w firmie?

KANA: Różnie. Wszyscy jesteśmy w podobnym wieku, więc jest wesoło. Ale przychodzą momenty, gdy na przykład wychodzi nowa kolekcja, wówczas jest stres i każdy jest skupiony na swojej pracy. Ale ogólnie bardzo pozytywnie.

NESSI: Często gasicie pożary?

KANA: Pewnie, że tak, ale o tym może nie mówmy (śmiech). Jasne, są małe pożary, które gasimy i chyba nawet osoby z zewnątrz nie mają szansy tego dostrzec. Tak jesteśmy szybcy (śmiech). Wpadki, wtopy się zdarzają, ale jesteśmy tylko ludźmi. Jestesmy stosunkowo młodą marką, rozwijającą się, więc uczymy się na swoich błędach. Tak jest najlepiej.

NESSI: Nessi to nie tylko sklep, ale również relacje międzyludzkie. Zajmujesz się Social Mediami – czy Ty je tak pięknie rozkręciłaś?

KANA: Gdy przyszłam wszystkie grupy Nessi już działały, aczkolwiek bardzo raczkowały. Tak naprawdę nasze grupy kwitną od stosunkowo niedawna. Oczywiście wyjątkiem jest Kolorowa Drużyna, która jest od zawsze. Ale pięknie rozwija się Nessi Aktywnie i Nessi Smacznie i Zdrowo. Cały czas coś się dzieje.

NESSI: Czy w planach jest stworzenie dodatkowych grup?

KANA: Na razie nie ma takich planów. Jest wystarczająco. Niech rozwinie się to, co powstało.

NESSI: Jesteśmy w Krynicy na Festiwalu Biegowym – czy da się odczuć, że stoisko odwiedzają właśnie przyjaciele Nessi?

KANA: Tak. Wiele osób znamy tylko online, a oni przygodzą w realu i zwracają się do nas po imieniu. Błyskawicznie zawiązuje się więź. Jest energia. Czuję się tu jak u siebie wśród tylu znajomych, pomimo, że w Krynicy jestem pierwszy raz.

NESSI: Pracując dla świata sportu – sama jesteś aktywna?

KANA: Biegam w sumie już 6 rok, aczkolwiek przyznaję się bez bicia, że od jakiegoś czasu biegam mniej – praca, dom, obowiązki rodzinne, zmieniłam też miejsce zamieszkania, więc trochę mi się zagmatwało, ale... jak wrócę z Krynicy naprawdę wracam do biegania z planem treningowym (śmiech). Broniłam się przed tym długo, zawsze ruszałam się dla funu, a plan tworzy ciśnienie...

NESSI: Co zatem się zmieniło?

KANA: Plan ma mi dać motywację. Mam rozpisany trening, mam swoje cele biegowe, górskie czy półmaraton w Gdyni...

NESSI: Celujesz w dłuższe dystanse?

KANA: Tak, ponieważ lubię długo (śmiech). Unikam asfaltu, raczej biegi ultra, w górach, inna przyjemność.

NESSI: Czy przed to, że pracujesz w Nessi, czujesz wewnętrzną potrzebę biegania właśnie w tych ciuchach (uśmiech)?

KANA: Za jakość Nessi daję sobie uciąć dwie ręce. Przerabiałam już wiele różnych firm i żadne legginsy nie leżą tak idealnie jak Nessi. Także od tego się zaczęło. Mówię: “Co za gacie! (śmiech!) W ubraniach Nessi chodzę nawet na co dzień, bo są tak wygodne. Czysta przyjemność. Wojtek absolutnie nie nakazuje chodzenia tylko w ciuchach Nessi (śmiech).

NESSI: A który produkt jest Twoim numerem jeden?

KANA: Tu jest problem (śmiech). Chyba i legginsy i spodnie dresowe. Są bardzo wygodne, materiał jest przyjemny. Ja jestem dresiarą. Sukienki zastąpiłam dresami (śmiech).

 

Add a comments

Fields marked (*) are required