HISTORIA PEWNEJ PRZYJAŹNI...

lalala

MARTA: Z Basią w sumie znam się od szkoły podstawowej, chodziłyśmy do równoległych klas. Później rok do liceum. Nasze drogi po szkole się "rozeszły". Spotkałyśmy się na biegu w Tychach i można powiedzieć, że zaraziła się ode mnie Nessi.
Natomiast Iwonę znałam tylko ze zdjęć z grupy. W 2018 roku była Kęcka piątka i patrzę,... a obok mnie stoi Iwona. Można powiedzieć, że "napadłam" na nią (śmiech).

Mówię: „Cześć - Ty jesteś Iwona?! Jestem Marta". Później widziałyśmy się na jakimś biegu i zgadałyśmy się w trójkę, że będziemy razem jeździć na biegi.

NESSI: Mieszkacie w różnych miejscowościach...

MARTA: Ja mieszkam w Brzeszczach, Basia w Oświęcimiu, a Iwona jest z Kęt. Jeździmy do siebie, spotykamy się na treningach czy na grillu (uśmiech). Jest super. Wspieramy się i motywujemy. A nawet nie raz pocieszamy w trudnych chwilach.

NESSI: Ciężka jest przyjaźń trzech kobiet?

MARTA: Wiadomo, że każda z nas ma swoje czy przyzwyczajenia czy odmienne zdanie ale jakoś się dogadujemy. Ale to jest też na plus, że każda z nas jest inna. Byłybyśmy nudne, gdybyśmy się we wszystkim zgadzały (śmiech).

NESSI: Śmiem twierdzić, że Wasza przyjaźń zaczęła się w późniejszym wieku (uśmiech). Jak to jest "otworzyć się" na drugiego człowieka będąc już dojrzałym. Podobno jest to trudniejsze, aby komuś zaufać, gdy nie budowało się tej relacji przez lata...

MARTA: Nie wiem czy to jest trudniejsze. Może coś w tym jest, może właśnie dlatego, że jesteśmy dojrzalsze, to inaczej na to patrzymy, inaczej podejmuje się pewne decyzje, inaczej patrzysz na drugiego człowieka, niektórzy mają taki "dar", że rozpoznają w człowieku jaki on jest. Ale z drugiej strony jak się nie spróbuje, to nigdy się nie dowie. Ja swojej decyzji nie żałuję, mam wokół siebie fajne laski, z którymi mogę pogadać o wszystkim. Zawsze byłam skryta osobą, nie lubiłam się "pokazywać", a właśnie teraz mam większą odwagę żeby komuś zaufać. To chyba przychodzi z wiekiem (uśmiech).
Zawsze jest początek "czegoś", te przyjaźnie, które buduje się przez lata też kiedyś go miały.

NESSI: Gdybyś zatem miała określić 3 rzeczy, które łączą Was w przyjaźni?

MARTA: Wspólna pasja na pewno, wzajemne wsparcie, radość jak się spotykamy.

NESSI: Często się kontaktujecie?

MARTA: Kontaktujemy sią prawie codziennie, utworzyłam nawet grupę na Messengerze żeby było łatwiej. Wrzucamy tam też jakieś linki związku z zawodami ale głównie jest po to aby pogadać, tak po prostu.

NESSI: Łączy Was...

MARTA: Bieganie! Już kiedyś napisano o mnie, że jestem biegaczką, która nie lubi biegać, ale jak ma z kim - to jest super!

NESSI: Jeździcie na zawody dla samej zabawy czy może aby się pościgać?

MARTA: Lubimy rywalizować, poprawić swoje wyniki, ale fun też się liczy. No i jest to kolejny pretekst, żeby się spotkać.Spotkać też z innymi. Poznawać znajomych swoich znajomych to też jest fajne.

NESSI: Jesteście na mniej więcej równym poziomie wytrenowania? Zdarza się, że rywalizujecie ze sobą?

MARTA: Tak, mniej więcej. Wiadomo, że pewne różnice w czasach na danym dystansie są, ale niewielkie. Ja jestem najsłabszym ogniwem w tej trójce. Czy ze sobą rywalizujemy? Myślę, że czasami tak, chociaż nie złościmy się przez to na siebie. W sensie, że dzisiaj Iwona była lepsza czy Basia. Cieszymy się razem ze swoich małych sukcesów.

NESSI: W ilu biegach biegłyście już razem?

MARTA: Ło matko (śmiech). Nie wiem. SPORO tego było.

NESSI: To zatem - jaki najbardziej wbił Ci się w pamięć? (uśmiech)

MARTA: Półmaraton w Tychach. Pogoda masakra. Iwona z kontuzją. Ja z kontuzją. Aaaaa to był pierwszy półmaraton Iwony. Mówię do niej nie dam rady chyba zejdę z trasy (pierwszy raz). Iwona do mnie że jak ja zejdę to ona też. Nie mogłam na to pozwolić (uśmiech).Wspieraliśmy się na trasie wzajemnie. Razem biegłyśmy, razem przechodziłyśmy do marszu, wspierałam się na jej ramieniu.
Natomiast z Basią zrobiłyśmy w tym roku koronę półmaratonów (oczywiście to był jej pomysł, bo ja bym się nie odważyła). I chyba wszystkie biegi i wyjazdy to były takie... bardzo emocjonujące, których nie zapomnimy.

NESSI: Na początku wspomniałaś, że zaraziłaś Basię Nessi...

MARTA: Spodobały jej się moje legginsy Crazy Eyes Owl i trochę zareklamowałam firmę (śmiech).W sumie to wystarczyło, zamówiła pierwsze legginsy, później kolejne, spódniczkę i tak poszło.

NESSI: A Ty - jak poznałaś Nessi? Skąd się dowiedziałaś o istnieniu marki?

MARTA: Od naszej Karoliny, pracowaliśmy razem, zaraziła mnie bieganiem i kiedyś po naszym lokalnym "biegu o złote gacie" przyniosła do pracy legginsy Nessi Mosaica. I mi mówi - patrz jakie fajne, trzymają się, z tyłka nie lecą, jakościowo super. A ja do niej - "za pstrokate dla mnie". Później zamówiłam pierwsze długie legginsy i 3/4, oczywiście jak najbardziej czarne. Mam je do tej pory. Ale po pewnym czasie zaczęły mi się podobać "te pstrokate" i zaczęłam zamawiać. Nie ukrywam mam tego "SPORO" od długich i krótkich leginsów po spódniczki, nie wspominając o "górnej" części garderoby.

NESSI: Przepadłaś? (śmiech)

MARTA: TAAAAK, PRZEPADŁAM (smiech).To jest jak narkotyk albo inne uzależnienie. Tyle rzeczy mi się jeszcze podoba.

NESSI: Gdy razem biegacie - wszystkie jesteście kolorowe?

MARTA: Tak, nigdy nie biegamy ubrane na jednokolorowo, zawsze się wyróżniamy (uśmiech).

NESSI: Wyróżniacie... czyli... uważasz, że zawodnicy wciąż "noszą się" w ciemnych barwach? Pytam o statystyczną większość (śmiech).

MARTA: Tak, bardzo dużo osób biega ubranych na "ciemno", może nie którzy lubią takie kolory, dobrze się w nich czują, np. Iwona też lubi czarny kolor, ale zawsze ma połączone z czymś kolorowym.

NESSI: Na naszej grupie Nessi Aktywnie wystartowała akcja #JestemSuper. Zwraca ona uwagę nie tylko na nasz wygląd zewnętrzny, ale także wewnętrzny. Na to, kim jesteśmy, kim się czujemy patrząc na siebie w lustrze.
Zatem Jesteś Super, bo...

MARTA: ...robię w życiu coś więcej niż inni (uśmiech).

NESSI: Przyjaźń jest super, bo...

MARTA: Można na kimś polegać w każdej sytuacji.

NESSI: I tym akcentem dziękuje Ci za rozmowę.

MARTA: Ja również dziękuję.

Add a comments

Fields marked (*) are required