Ania - zaczęło się od skarpet...

lalal

NESSI: Aniu urzekły mnie dwie kwestie - to, że jesteś z Nessi już od bardzo dawna i utrzymujesz „tę znajomość”. Dwa - Twoja metamorfoza! Na początek jednak - proszę przedstaw się nam.

ANIA: Jestem Ania i jestem z Nessi od początku... właściwie, to jak pojawiło sie Nessi zaczęłam biegać. W 2014 roku wygrałam 9 par skarpet Nessi, wiec potem musiałam biegać żeby testować. W internecie natknęłam się na konkurs, wysłałam jakiś wierszyk i wygrałam (uśmiech).

 

NESSI: Przep. Red:

Po rozpakowaniu skarpet troszkę zaniepokoił mnie materiał, z jakiego są wykonane, jednak po założeniu okazało się, że pierwsze wrażenie nie zawsze bywa właściwe. Skarpety leżą idealnie, praktycznie ich nie czuć. Przede wszystkim noga mi się nie odparza, co zdarzało się przy zwykłych skarpetach. Po 2-3 km w zwykłych czułam jak każde włókno wbija mi się w stopę i ją rozcina. Od kiedy biegam w Nessi, nie mam tego problemu. Od początku do końca biegu jestem spokojna o moje stopy i o niechciany dyskomfort. Skarpeta bardzo dobrze trzyma się na stopie, choć początkowo myślałam, że jest przyciasna, dodatkowy ściągacz między piętą a palcami dobrze utrzymuje skarpetę w miejscu.

 

Moimi ulubionymi skarpetami na upały są oddychające stopki. Bardzo fajne podwyższenie na pięcie sprawia, że buty nie obcierają się o spoconą nogę. Nie było problemu z poceniem się stóp. Skarpety oddychające SK2 dane mi było testować podczas deszczu. Mimo moich mokrych stóp i wielokrotnego brodzenia w leśnych brudnych kałużach biegło mi się dobrze i nie odczuwałam dyskomfortu mokrej bawełnianej skarpety na nodze. Polubiłam moje Nessi, bo kiedy je zakładam czuję się jakbym wkładała drugą skórę, pasującą idealnie i szytą na wymiar. Stały się moją ulubioną częścią garderoby do biegania, a do tego są ciekawe kolorystycznie, dzięki czemu jestem widoczna.

 

ANIA: Jako, że potrzebowałam czegoś do biegania, kupiłam moje pierwsze leginsy 3/4 Mozaikę. Mam je cały czas. Lewo w nie się upchnęłam wtedy. Ale dumnie nosiłam kolorowe legi.

NESSI: To był Twój pierwszy kontakt ze sportem?

ANIA: Tak pierwszy, od bardzo dawna. Wybrałam bieganie, bo było za darmo, nieograniczało mnie, że muszę być w określonych godzinach na treningu. Po prostu kiedy chciałam, nie patrząc na nikogo, mogłam iść do lasu, który też mam pod nosem.

 

NESSI: Pamiętasz swoje pierwsze chwile właśnie z bieganiem? Od razu połknęłaś bakcyla czy była to jednak “droga przez mękę”?

ANIA: Różnie było. Ciągle mnie coś bolało. Ciągle łapałam jakieś kontuzje, bo w końcu waga była duża. Ale bardzo nakręcali mnie ludzie, z którymi biegałam. Mocno zainspirował mnie Danko, który biegał ultra. Dla rozgrzewki robił ze mną 5km, po czym ja padałam na twarz, a on robił swoje 40. Albo zabierał na 10km, a wracaliśmy po 15!

Potem nabawiłam sie paskudnej kontuzji stopy i nawet chodzenie sprawiało mi trudność, wiec odpuściłam. Ale cały czas gdzieś tam byłam aktywna.

NESSI: Jaki był cel Twojej aktywności - zgubić konkretna ilość kilogramów czy może usprawnić się? Zastanawiam się nad motywacją i tym dniem kiedy powiedziałaś - Zaczynam!

ANIA: Startowałam z pułapu 118 kg. Kilogramy uciekały, a ja się cieszyłam. Ale przede wszystkim moim celem było biegać dalej i dłużej. Wystraszyłam się, że mając 30 lat nie mogę przebiec 1km. Mam małe dziecko, z którym nie chodzę na plażę, bo się siebie wstydzę. Musiałam coś zmienić.

Biegałam 3x w tygodniu. Potem poznałam Bartka, który też biega i biegaliśmy oboje.

NESSI: Czy razem z bieganiem szła dieta? Może jakieś inne opcje, które złożyły się na sukces?

ANIA: Dieta też, ale ja nie umiem się trzymać zasad, więc trochę biegałam, trochę podjadałam.

NESSI: Co jest dla Ciebie największą wartością biegania?

ANIA: Wolność. Takie odcięcie się od wszystkiego. Przewietrzenie głowy.

Teraz głównie chodzę o kijkach. Od stycznia ruszam już z bieganiem, bo zapisaliśmy się na Wings for Life. Niestety nie było już biletów w Poznaniu, to biegniemy w Zadarze.W zeszłym roku biegliśmy z drużyną Nessi. Teraz oczywiście też z Nessi (uśmiech).

NESSI: Dziękujemy! Cały czas utrzymujesz tę znajomość! (uśmiech)

ANIA: Tak. Nie mam wprawdzie wszystkiego, ale z każdej kolekcji coś tam mam dla siebie. Jako, że mam taką pracę, w której mogę być w Nessi, to często właśnie w Nessi można mnie spotkać jak masuję.

NESSI: Poznałaś innych Nessiaków? Takie relacje są dla Ciebie ważne?

ANIA: Tak - najwięcej osób poznałam na Wings, ale też na grupie. Czasami na biegu się zaczepiamy. Lubię dobrze się bawić. Lubię dobrą atmosferę. W Nessi wszystko jest!

Sukcesów nie mam wiele, więc bardziej biorę wszystko jako zabawę. Grupa mobilizuje. Kiedy widzę, że wszyscy idą na trening, głupio nie iść - to chociaż w domu poćwiczę.

 

NESSI: W jakim miejscu się teraz znajdujesz? Już osiągnęłaś swój cel czy cały czas dążysz do niego? Biegasz dla siebie czy może chcesz wziąć udział w konkretnych zawodach?

ANIA: Nie ciągną mnie zawody - chcę dla siebie. No jedynie na Wings pobiegnę, ale to też dla zabawy. Ciągną mnie biegi z przeszkodami. Mam za sobą kilka biegów "Terenowa Masakra" w Bydgoszczy. Może i na wiosnę się uda z kondycją. A tak chcę biegać dla siebie, dla endorfin. Dla fajnego przykładu dla córki. Niech wie, że matka też się zmaga ze sobą i zaciska zęby, ale idzie do przodu.

NESSI: Czujesz się zatem spełniona?

ANIA: Cały czas się spełniam. Każdego dnia. Jako kobieta i jako matka czuję się na właściwym miejscu, z właściwymi osobami u boku.

NESSI: Dziękuję za tę chwilę rozmowy. Wszystkiego co najlepsze!

ANIA: Również bardzo Ci dziękuję.

Add a comments

Fields marked (*) are required