Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu

Ewa, Żaneta i Edy chciały się spotkać już od jakiegoś czasu, ale w pandemia pokrzyżowała im szyki. Kiedy ogarnęły formalności okazało się, że w końcu mogą lecieć do Edy, decyzja była oczywista. Spontanicznie postanowiły, że teraz jest TEN moment :) Ewa z Żanetą spotkały się w Warszawie. Już podczas odprawy czekało je zaskoczenie!

#nessigirls

Obie wybrały na czas podróży Nessiowe spodnie - Ewa poszła w Wild Flowers, A Neta - w Selvę. Zwróciły uwagę pana, który zajmował się odprawą zwrócił na nie uwagę i podsumował: O, była promocja na spodnie? ;) Dziewczyny uśmiały się i po ekspresowym przejściu odprawy poszły kupić sobie coś do picia. Kiedy wyciągnęły portfele okazało się, że są identyczne, Nessiowe!

Nessi łączy ludzi

Gdyby nie Nessi Gotuje, nigdy by się nie poznały. Ale prawda jest też taka, że zwyczajnie przypadły sobie do gustu i świetnie rozumiały się nie tylko w kwestiach kulinarnych! Mają na koncie godziny przegadane o wszystkim i o niczym: włosach, facetach, ogrodzie i domu. Przed przyjazdem na miejsce pojawiły się jednak niewielkie obawy - czy na żywo też będzie tak fajnie? Dziewczyny wypoczywały w aktywnym stylu - zwiedzając, jedząc, gotując. Przegadane wieczory zmieniały się w poranki i tylko zegarek przypominał, ile czasu upłynęło, i że wypadałoby się już położyć.

Plan wycieczki

W pierwszy dzień o 8 rano zrobiły live z baru pod domem i pokazały się wszystkim na grupie Nessi Gotuje :) Potem pojechały do centrum, żeby zaliczyć program obowiązkowy: Koloseum, Forum Romanum, Piazza di Spagna, Fontanna di Trevi, Getto Żydowskie, Piazza Navona, Panteon... 15 km w nogach!



Było też sushi - naprawdę intensywny dzień. W domu przydały się maseczki przywiezione przez Ewę - no i fota musiała być ;)

Drugiego dnia dziewczyny bawiły się nad morzem jak dzieci, skacząc przez fale. Pizza nad morzem, a do tego transmisja meczu? Brzmi jak marzenie! Trzeciego dnia, w niedzielę, wybrały się do Watykanu: Plac św. Piotra, Bazylika, Anioł Pański, a na koniec wyjście na kopułę po ponad 500 schodach. Zwiedziły też najpiękniejszą włoską dzielnicę Trastevere, gdzie skusiły się na sałatki w Insalata Rica. Poniedziałek spędziły z własnym prowiantem nad morzem. We wtorek zdążyły jeszcze nazbierać liście laurowe i zjeść wspólnie obiad przed wylotem. Uff!

Dolce vita!

Edy była wspaniałą przewodniczką, która nie tylko pokazała dziewczynom najważniejsze miejsca w Rzymie, ale też zabrała je do pysznych - niekoniecznie najpopularniejszych - knajpek. Dlatego trafiały w same sprawdzone, pyszne miejsca - miały okazje spróbować pysznego sushi, oczywiście jadły też genialną pizzę i pyszne sałatki z najświeższych skadników doskonałej jakości. Ze względu na to, że temperatury dochodziły do 36 stopni, dziewczyny najbardziej zapamiętały grattachecca. Szatkowany lód, sok i owoce to zdecydowany kulinarny hit tego wyjazdu! Niestety, tego deseru nie dało się zapakować, ale za to do walizek trafiła oliwa, suszone pomidory, parmezan i inne pyszności. Wiemy jedno: całe szczęście, że dziewczyny miały wagę bagażową!


Nessiciółki

To określenie wymyślone przez Żanetę :) Pamiętacie początkowe obawy dziewczyn? Okazało się, że rzeczywiście nie było fajnie... tylko genialnie! Edy twierdzi, że było to tak intensywne doświadczenie, że takich 5 dni dotąd nie przeżyła. Mogłyby spędzić razem kolejne tygodnie i nadal byłoby co robić i o czym gadać. Są już plany na następne spotkanie, ale póki co dziewczyny nie chcą zdradzić nic więcej!

Zobaczcie więcej zdjęć:

Kolorowego dnia
Zespół Nessi

Dodaj komentarz

Pola oznaczone (*) są wymagane